Rozmawiałeś dziś z człowiekiem... czy z botem?
Jest wtorkowy wieczór.
Wracasz zmęczony z pracy. Siadasz wygodnie w fotelu, bierzesz do ręki telefon i – zupełnie odruchowo – otwierasz portal społecznościowy.
Na początku wszystko wygląda zwyczajnie.
Zdjęcia znajomych. Krótkie filmy. Kilka zabawnych memów.
Po chwili trafiasz na artykuł dotyczący ważnego wydarzenia politycznego. Czytasz go z zainteresowaniem i schodzisz do komentarzy.
Pierwszy wpis.
„Wreszcie ktoś powiedział prawdę!”
Drugi.
„Każdy rozsądny człowiek o tym wie.”
Trzeci.
„Jak można być tak ślepym?”
Czwarty.
„Obudźcie się, zanim będzie za późno.”
Piąty.
„Media znowu kłamią.”
Szósty.
„To wszystko zostało dawno udowodnione.”
Po kilku minutach zaczynasz odnosić wrażenie, że niemal wszyscy myślą podobnie.
Choć jeszcze godzinę wcześniej miałeś własne zdanie, teraz pojawia się cicha myśl:
"Może rzeczywiście coś przeoczyłem?"
Nie zdajesz sobie sprawy, że być może właśnie rozmawiasz z... nikim.
A dokładniej z czatbotem lub z osobą, której zadaniem nie jest dyskusja, lecz wywołanie określonej reakcji.
Brzmi jak scenariusz filmu?
Niestety nie.
To codzienność współczesnego internetu.
Wyobraź sobie ogromną halę pełną komputerów.
Przy każdym siedzi człowiek.
Nie rozmawia ze znajomymi.
Nie pisze pamiętnika.
Nie dzieli się swoim życiem.
Od ósmej rano do szesnastej jego pracą jest publikowanie komentarzy.
Dzisiaj ma napisać sto wpisów dotyczących polityki.
Jutro religii.
Pojutrze wojny.
Za tydzień gospodarki.
Nie dlatego, że interesuje go którykolwiek z tych tematów.
Pisze, ponieważ otrzymał listę poleceń.
To właśnie w dużym uproszczeniu jest farma trolli.
Nie ma tam czarnych charakterów w kapturach ani hakerów stukających gorączkowo w klawiaturę.
Są zwykli ludzie wykonujący swoją pracę.
Ich zadanie jest jednak wyjątkowe. Mają sprawić, by tysiące innych ludzi zaczęły się kłócić, albo zacząć wierzyć w coś co do tej pory uważali za skrajny nonsens.
I właśnie na tym opiera się cała psychologia manipulacji.Ale to dopiero początek historii.
Bo obok ludzi pracują jeszcze inni "pracownicy".
Nie jedzą.
Nie śpią.
Nie potrzebują wynagrodzenia.
Nigdy się nie męczą.
Potrafią napisać tysiąc komentarzy w ciągu kilku minut.
To boty.
Programy komputerowe udające zwykłych użytkowników internetu.
Jeszcze kilka lat temu łatwo było je rozpoznać.
Pisały nienaturalnie.
Powtarzały te same zdania.
Miały dziwne zdjęcia profilowe.
Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
Sztuczna inteligencja nauczyła je pisać niemal tak, jak człowiek.
Potrafią zadawać pytania.
Żartować.
Popełniać drobne błędy.
Wyrażać emocje.
A nawet prowadzić wielowątkową dyskusję.
Coraz częściej nie jesteśmy już w stanie stwierdzić, czy po drugiej stronie ekranu siedzi student, emeryt, nauczyciel... czy program komputerowy.
W tym miejscu większość ludzi zadaje jedno pytanie.
Po co ktoś miałby robić coś takiego?
Odpowiedź jest prostsza, niż mogłoby się wydawać.
Czasem chodzi o zmianę jednego poglądu, czasem o przekonanie cię do konkretnej partii, religii czy ideologii. A czasem tylko o przejęcie kontroli nad twoimi emocjami.
Psychologowie od dawna wiedzą, że człowiek podejmuje większość decyzji pod wpływem emocji, a dopiero później szuka logicznych argumentów, które te decyzje uzasadnią.
Najpierw czujemy.
Dopiero potem myślimy.
Manipulator doskonale o tym wie.
Dlatego nie zaczyna od faktów.
Zaczyna od strachu.
Od złości.
Od poczucia zagrożenia.
Od oburzenia.
Bo kiedy emocje przejmują stery, rozum schodzi na drugi plan.
Pomyśl przez chwilę.
Dlaczego pod artykułami dotyczącymi religii, polityki, wojny czy światopoglądu komentarze są niemal zawsze najbardziej agresywne?
Czy to przypadek?
Nie.
To właśnie tam znajdują się tematy związane z naszą tożsamością.
Nie dyskutujemy już o liczbach.
Dyskutujemy o tym, kim jesteśmy.
A kiedy ktoś atakuje nasze wartości, mózg reaguje tak, jakby bronił własnego bezpieczeństwa.
Serce bije szybciej.
Rośnie poziom adrenaliny.
Maleje zdolność spokojnego analizowania informacji.
I dokładnie wtedy stajemy się najbardziej podatni na manipulację.
Najbardziej niebezpieczne jest jednak coś zupełnie innego.
Większość ludzi sądzi, że propaganda polega na przekonywaniu.
To nieprawda.
Najskuteczniejsza propaganda często nie przekonuje do niczego.
Ona sprawia, że przestajesz wierzyć komukolwiek.
Po kilku miesiącach czytania sprzecznych informacji zaczynasz mówić:
„Każdy kłamie.”
„Nie wiadomo, gdzie jest prawda.”
„Nie warto niczego sprawdzać.”
I właśnie wtedy manipulator osiąga swój cel.
Bo człowiek, który utracił zaufanie do wszystkich źródeł informacji, znacznie łatwiej uwierzy temu, kto mówi najgłośniej.
To dlatego dzisiejsze wojny coraz częściej wygrywa się nie czołgami.
Wygrywa się je komentarzami.
Jednym wpisem.
Jednym filmem.
Jednym dobrze zaplanowanym kłamstwem, powtórzonym nie tysiąc razy przez tysiąc ludzi...
...ale tysiąc razy przez sto komputerów, które udają tysiąc ludzi.
I być może najbardziej zaskakujące jest to, że większość z nas spotyka takie komentarze każdego dnia, nie mając nawet świadomości, że właśnie stała się uczestnikiem starannie zaplanowanego eksperymentu psychologicznego.
Internet nie zmienił ludzkiej natury.
Pokazał jedynie, jak łatwo można ją wykorzystać.
Dlatego dziś najcenniejszą umiejętnością nie jest szybkie odpowiadanie.
Nie jest wygrywanie internetowych sporów.
Nie jest posiadanie ostatniego słowa.
Najcenniejszą umiejętnością stało się zatrzymanie.
Przeczytanie komentarza po raz drugi.
Zadanie sobie prostego pytania:
„Czy ktoś właśnie próbuje przekazać mi informację... czy próbuje wywołać we mnie emocje?”
Od odpowiedzi na to pytanie może zależeć znacznie więcej, niż nam się wydaje.

Komentarze
Prześlij komentarz