Dawno, dawno temu, w małym miasteczku Nazaret, położonym w pięknej krainie zwanej Galileą, mieszkała młoda dziewczyna o imieniu Maryja.
Maryja nie była królewną. Nie mieszkała w pałacu, nie nosiła złotej korony i nie miała służących, którzy spełnialiby każde jej życzenie. Jej dom był skromny, a życie przypominało życie wielu zwyczajnych ludzi. Każdego dnia wykonywała różne prace, pomagała innym, modliła się i starała się być dobra dla wszystkich.
Kiedy trzeba było przynieść wodę, robiła to cierpliwie. Gdy ktoś potrzebował pomocy, Maryja nie odwracała głowy. Potrafiła wysłuchać drugiego człowieka i nie śmiała się z tych, którym coś nie wychodziło.
Przede wszystkim bardzo kochała Boga i ufała Mu całym sercem.
Często pewnie myślała o tym, jak pięknie byłoby, gdyby na świecie było mniej kłótni, smutku i krzywdy, a więcej miłości i pokoju.
Nie wiedziała jednak, że już wkrótce wydarzy się coś, co odmieni nie tylko jej życie, ale i całą historię świata.
Niezwykły dzień w Nazarecie
Pewnego dnia Maryja przebywała w swoim domu. Być może właśnie odkładała naczynia na miejsce albo kończyła codzienne zajęcia. W domu panowała cisza. Za oknem świeciło słońce, a ciepły wiatr poruszał gałązkami drzew.
Nagle wydarzyło się coś niezwykłego.
W pomieszczeniu pojawił się jasny blask. Nie był to zwyczajny promień słońca. Światło rozjaśniło wnętrze domu, a przed Maryją stanął piękny posłaniec Boga.
Był to anioł Gabriel.
Maryja bardzo się zdziwiła. Nigdy wcześniej nie widziała czegoś podobnego. Serce zaczęło jej bić szybciej.
— Kim jesteś? — zapytała cicho. — I skąd się tutaj wziąłeś?
Anioł spojrzał na nią z wielką życzliwością. Nie wyglądał groźnie. Jego obecność była pełna pokoju.
— Witaj, Maryjo! — powiedział. — Bądź pozdrowiona, pełna łaski. Pan jest z Tobą!
Maryja nie wiedziała, co oznaczają te niezwykłe słowa.
— Dlaczego mnie pozdrawiasz w taki sposób? — zastanawiała się. — Czy wydarzyło się coś ważnego? Czy powinnam się czegoś obawiać?
Gabriel zauważył jej niepokój i przemówił łagodnie:
— Nie bój się, Maryjo! Znalazłaś łaskę u Boga.
Maryja słuchała uważnie. Powoli uspokajała się, choć nadal nie rozumiała, dlaczego anioł przyszedł właśnie do niej.
Wtedy Gabriel przekazał jej niezwykłą wiadomość.
— Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego. Bóg da Mu królestwo, a Jego panowaniu nie będzie końca.
Maryja zamilkła.
Jezus?
Miała zostać mamą dziecka, które będzie miało tak szczególną misję? Dziecka, przez które Bóg przyniesie ludziom nadzieję i zbawienie?
To była wiadomość większa, niż mogła sobie wyobrazić.
Nie otrzymała długiego wyjaśnienia wszystkich wydarzeń, które miały nadejść. Nie wiedziała, jak dokładnie będzie wyglądało jej przyszłe życie. Nie mogła zajrzeć w przyszłość i sprawdzić, czy wszystko potoczy się łatwo.
Mogła jednak zaufać Bogu.
Anioł dodał jeszcze jedną ważną wiadomość:
— Twoja krewna Elżbieta, która była już w podeszłym wieku, również oczekuje syna. Ta, o której mówiono, że nie może mieć dziecka, jest już w szóstym miesiącu. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego.
Maryja pomyślała o Elżbiecie. Wiedziała, że Bóg potrafi uczynić rzeczy, które ludziom wydają się nieosiągalne.
Ale teraz czekała ją decyzja.
Najważniejsze „tak”
Maryja mogła się przestraszyć. Mogła powiedzieć, że to dla niej za trudne. Mogła odpowiedzieć, że woli pozostać przy tym, co dobrze zna i rozumie.
Bóg jednak nie zmuszał jej do odpowiedzi.
Maryja zastanowiła się przez chwilę. Pomyślała o Bogu, któremu ufała od dawna. Wiedziała, że choć nie zna wszystkich odpowiedzi, może powierzyć Mu swoje życie.
W końcu podniosła wzrok na anioła i powiedziała:
— Oto ja, służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa.
To znaczyło mniej więcej:
„Boże, ufam Ci. Zgadzam się. Chcę wypełnić to, o co mnie prosisz”.
To krótkie „tak” było bardzo ważne.
Nie było głośne. Nie usłyszał go cały świat. Nie rozległy się fanfary i nie zagrały trąby. A jednak w tej cichej chwili wydarzyło się coś niezwykłego.
Maryja zgodziła się zostać Matką Jezusa.
Bóg wybrał ją do wyjątkowego zadania, a ona odpowiedziała Mu z miłością i zaufaniem.
Anioł Gabriel zakończył swoją misję. Blask powoli zniknął, a w domu znów zapanowała cisza.
Maryja została sama.
Tylko że od tej chwili nic już nie było takie jak wcześniej.
Co zrobiła Maryja, kiedy anioł odszedł?
Maryja mogła usiąść i przez długi czas zastanawiać się nad tym, co się wydarzyło. Mogła też myśleć wyłącznie o sobie i o tym, jak wiele się zmieni.
Ale w jej sercu pojawiła się również myśl o Elżbiecie.
— Elżbieta spodziewa się dziecka — pomyślała. — To dla niej ważny czas. Może potrzebuje pomocy. Powinnam ją odwiedzić.
Maryja nie zatrzymała dobrej wiadomości tylko dla siebie. Zdecydowała się wyruszyć do swojej krewnej, aby być przy niej i pomóc jej w codziennych obowiązkach.
Przed nią była droga, która niekoniecznie miała być łatwa. Mimo to ruszyła z sercem pełnym wiary.
Gdy dotarła do domu Elżbiety i ją pozdrowiła, wydarzyło się coś równie pięknego. Elżbieta napełniona Duchem Świętym rozpoznała, że Maryja nosi pod sercem obiecanego Zbawiciela.
— Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona! — zawołała z radością.
Maryja ucieszyła się, że może podzielić się tym niezwykłym wydarzeniem z kimś bliskim. Jej serce wypełniła wdzięczność dla Boga.
Zamiast myśleć tylko o tym, jak wyjątkowe zadanie otrzymała, wysławiała Boga za Jego dobroć.
I właśnie taka była Maryja: pełna wiary, pokory i gotowości do pomagania innym.
Mała historia z wielką nauką
Wyobraźmy sobie teraz, że do przedszkola przychodzi nowy chłopiec. Nie zna jeszcze nikogo, nie wie, gdzie odłożyć plecak, a podczas zabawy stoi z boku.
Dzieci biegają, śmieją się i układają klocki. Nikt nie zauważa, że nowy kolega jest smutny.
Wtedy podchodzi do niego Zosia.
— Cześć! Jak masz na imię? — pyta z uśmiechem.
— Jaś — odpowiada chłopiec cicho.
— Chcesz budować z nami zamek? Możesz ze mną układać wieżę!
Jaś od razu się rozpromienia.
— Naprawdę mogę?
— Oczywiście! Chodź, pokażę ci, gdzie są klocki.
Zosia nie zrobiła nic wielkiego. Nie uratowała świata ani nie dokonała niezwykłego odkrycia. Powiedziała tylko kilka życzliwych słów i pomogła komuś, kto tego potrzebował.
A jednak jej decyzja miała znaczenie.
Trochę przypominała odpowiedź Maryi. Maryja powiedziała Bogu „tak”, a Zosia powiedziała „tak” do dobra, do życzliwości i do pomocy drugiemu człowiekowi.
Podobnie może być z każdym dzieckiem.
Kiedy ktoś prosi nas o pomoc, możemy spróbować pomóc. Kiedy kolega jest sam, możemy zaprosić go do zabawy. Kiedy coś zrobimy źle, możemy przyznać się do błędu. Kiedy mama, tata lub pani w przedszkolu proszą nas o coś dobrego i bezpiecznego, możemy spróbować ich posłuchać.
Nie zawsze będzie to łatwe. Czasami będziemy zmęczeni, przestraszeni albo będziemy woleli robić coś innego.
Wtedy warto przypomnieć sobie Maryję.
Ona nie wiedziała wszystkiego, co ją czeka, ale potrafiła zaufać Bogu i odpowiedzieć Mu z miłością.
A my również możemy każdego dnia uczyć się małych, dobrych odpowiedzi.
Co warto zapamiętać z tej historii?
1. Nie musimy znać wszystkich odpowiedzi.
Maryja nie wiedziała dokładnie, co ją czeka, ale zaufała Bogu. My też możemy prosić Boga o pomoc, gdy coś nas martwi lub czegoś nie rozumiemy.
2. Dobro zaczyna się od małych rzeczy.
Możemy podać komuś zabawkę, pocieszyć smutnego kolegę, pomóc posprzątać albo podzielić się tym, co mamy.
3. Warto zauważać potrzeby innych.
Maryja pomyślała o Elżbiecie i postanowiła ją odwiedzić. My również możemy dostrzegać, kiedy ktoś potrzebuje naszej obecności, rozmowy lub pomocy.
4. Możemy rozmawiać z Bogiem.
Tak jak Maryja, możemy modlić się własnymi słowami, dziękować za dobro i prosić o odwagę, kiedy coś wydaje nam się trudne.
Krótka modlitwa na zakończenie
Maryjo, która zaufałaś Bogu,
naucz nas kochać i pomagać innym.
Pomóż nam nie odwracać się od smutnych osób,
dzielić się radością i być życzliwymi.
Pokaż nam, jak mówić „tak” do dobra,
nawet wtedy, gdy wymaga to trochę odwagi.
Maryjo, módl się za nami. Amen.
Pytania do rozmowy z przedszkolakami
Po przeczytaniu opowiadania warto porozmawiać z dziećmi. Nie trzeba oczekiwać długich odpowiedzi — wystarczy, że spróbują opowiedzieć własnymi słowami, co zapamiętały.
Kto przyszedł do Maryi?
Jaką niezwykłą wiadomość przekazał jej anioł Gabriel?
Co odpowiedziała Maryja?
Czy Maryja wiedziała dokładnie, co wydarzy się w przyszłości?
W jaki sposób możemy dzisiaj mówić „tak” do dobra?
Co możemy zrobić, gdy widzimy smutnego lub samotnego kolegę?
Najważniejsze przesłanie dla dzieci: Maryja zaufała Bogu i zgodziła się wypełnić Jego wolę. My również możemy odpowiadać na dobro dobrymi czynami — pomagać, pocieszać, dzielić się i okazywać miłość każdego dnia.
Komentarze
Prześlij komentarz